Pomoc Psychologa On-line

  • 01:12:10 pm on Maj 25, 2009 | 3
    Tagi: , ,

    To historia, którą często opowiadają moi rozmówcy.  Historia o bólu z powodu rozpadającego się związku. O bezsilności i daremnych próbach odwrócenia czasu. O pragnieniu powrotu do czegoś co było i co już nie wróci.


    Rozmowa, którą przytaczam rozpoczęła się pytaniem „Fajnej” na stronie „Pytania do psychologa” i właściwie nie skończyła się. Zatrzymała się na moich pytaniach kierujących uwagę „Fajnej” na nią samą, na jej potrzeby w tej sytaucji.
    To jest zaproszenie do tego aby przenieść swoją uwagę z jego osoby „dlaczego ON mi to zrobił” na siebie samą „czego JA potrzebuję w tej sytaucji”. To jest trudne, ale warto to zrobić jeśli chce się zamknąć tę sytuację i to doświadczenie.
    Oczywiście do takiego zamknięcia i do zajęcia się sobą w syatucji straty ważnej relacji potrzeba też czasu.

     

    Fajna – życzę Ci, aby ten czas nie był za długi

     

    26/04/2009 @ 16:04 fajna
    Witam poznałam chłopaka przez czata,bylismy ze soba rok.4 miesiace temu zostawił mnie i odszedł do innej.Ja poczułam ze go kocham jeszcze bardziej,chce byc z nim juz do konca.jest problem bo on mówi ze z tamta juz bedzie do konca a do mnie nic nie czuje,nie chce sie spotkac.nasz zwiazek zakonczył przesyłajac mi wiadomosc na gg.

     

    26/04/2009 @ 20:36 kalinowska
    To smutna historia, ale nie wiem jakie jest twoje pytanie?
    Być może nie ma pytania, może chcesz się tylko podzielić swoim smutkiem – co byś chciała uzyskać pisząc powyższe?

     

    27/04/2009 @ 04:16 fajna
    Co zrobić żeby on wrócił do mnie? Jak się mam zachowywać w stosunku do niego? Prośby o spotkanie nic nie dają.
    29/04/2009 @ 07:38 kalinowska
    Czyli jest tak, że on odszedł, powiedział, że nic nie czuje do Ciebie, deklaruje, że chciałby być z inną i konsekwentnie odmawia spotkania się z Tobą.
    To wszytsko razem wygląda na dość wyraźny komunikat “nie chcę tego związku”.
    Dopóki on nie chce, Ty nie możesz nic zrobić, poza przyjęciem tego, co on do Ciebie “mówi” (poprzez słowa i zachownia).
    Być może Ty wiesz coś co pozwala, sądzić, że jego “nie chcę” w rzeczywistości zanczy coś innego np. “chcę ale jakieś warunki muszą być spełnione”.
    Gdyby tak było, odpowiedź na pytanie “co zrobić aby on wrócił do mnie?” byłaby uzależniona od tego, jakie warunki muszą zaistnieć aby on chciał.
    Tak więc powstaje pytanie, czy jego odejście jest uzależnione od czgoś co, Ty robisz/robiłaś czy tez jest to efekt jakiś jego własnych doświadczeń nie zaleznych od twojej osoby.
    W pierwszym przypadku, możesz próbować coś zrobić, w drugim lepiej skoncentrować się na poradzeniu sobie ze stratą i zamknięcie tego związku, tak żeby móc dać przestrzeń na ew. następny. Wymaga to pewnie trochę czasu i energii.
    A tak na marginesie to bardzo często odejście jednej osoby, wyzwala u drugiej wielką wolę cofnięcia tej decyzji i nie wiadomo, czy dlatego, że nagle odkrywa swoje silne uczucia do tej osoby, czy też dlatego, że pragnie odzyskać kontrolę nad sytuacją, bez względu na to co tak naprawdę czuje
    Pozdrawiam

     

    02/05/2009 @ 12:25 fajna
    Ale pocieszające,ale dziekuję za skomentowanie.Pozdrawiam

     

    04/05/2009 @ 13:39 kalinowska
    a miało być pocieszające?
    Nie zawsze możemy być pocieszeni, czasem zadanie jakie mamy przed sobą to pogodzenie się ze stratą, poradzenie sobie ze smutkiem – nie zawsze możemy czuć się lekko i radośnie, nie zwasze możemy dostać to czego pragniemy.
    Może smutne, ale prawdziwe.
    Pozdrawiam

     

    05/05/2009 @ 06:47 fajna
    Pisałam do niego dzwoniłam od pół roku,ale dało to odwrotny skutek,straciłam go na zawsze. Ja nie chcę być z nikim innym.Powiedział mi dużo przykrych rzeczy,to boli,jak ja o nim zapomnę.

     

    05/05/2009 @ 07:23 fajna
    Powiedział że się odkochał,że jak poznał tą inną osobę to zrozumiał że mnie juz nie kocha. Boli to że za min mi powiedział o tym wszystkim to z nią juz postanowił być.Nie mogę tego zniesc jak sobie pomyslę że to on ją całuje,że ja jestem gorsza od niej,że to ona mu sie podoba.Po tym jak wydzwaniałam do niego i pisałam on napisał mi że jestem chora i że powinnam sie isc leczyc,zrobił mi tym przykrość. Mysli Pani że już nie ma wogóle takiej mozlwości żebym była z nim. Dlaczego mnie tak skrzywdził?

     

    10/05/2009 @ 16:52 kalinowska
    Widzisz, to zawsze jest trudne jak się kogoś ważnego w życiu traci i fakt, że perzeżywasz trudne emocje nie jest dziwny. W takich sytuacjach warto być dla samej siebie kimś w rodzaju przyjaciela. Kimś kto się raczej zaopiekuje niż zacznie “dogryzać”.
    Ważne jest to aby nie dokładać sobie dodatkowych przykrości.
    Kiedy ktoś mówi Ci “nie” możesz sprawdzić czy to rzeczywiście znaczy “nie” – tak zrobiłaś. Ale gdy ponownie dostałaś odpowiedź “nie” powtórzyłaś “sprawdzanie”, więc otrzymaś coś co było bardziej dosadne i bardziej bolało.
    Skoro wiesz, że dążenie do kontaktu z nim daje odwrotne skutki, to nie ma sensu tego powtarzać.
    To trochę tak, jakby ktoś chciał rozbić głową mur. Może walnąć głową raz, może drugi. Jak to zrobi dostanie od muru odpowiedź “nie przejdziesz”. Może się zgodzić z takim swoim ograniczeniem nie próbować iść dalej, może też walczyć z tym ograniczeniem i w efekcie bardzo cierpieć, bo kolejne walnięcia głową w mur, będą coraz bardziej bolesne.
    Pisałaś do niego, wydzwaniałaś i otrzymywałaś bolesne odpowiedzi. W końcu powiedział Ci że jesteś chora, a Ty pytasz czy jest możliwość abyście byli razem…?
    Nawet jeśli by była jakaś możliwość tego rodzaju, to z pewnością pisanie i wydzwanianie do niego, nie przybliża Cię do tego celu. Raczej powoduje jeszcze więcej przykrości.
    Z drugiej strony zastanawiające jest to, że tak bardzo chcesz jeszcze z nim być, choć usłyszałaś tyle przykrych rzeczy.
    Tak sobie myślę, że nawet jeśli zdarzyłoby się to, że on by nagle wrócił do Ciebie, to i tak już by nie było tak jak kiedyś. te wszystkie słowa padły, była już też zdrada, a doświadczenie uczy, że jak się coś zdarzyło raz to może się powtórzyć.
    Więc to ponowne bycie razem byłoby już obciążone tymi doświadczeniami z ostatnich miesięcy.
    Nie byłby to łatwy związek.
    Pytasz dlaczego Cię skrzywdził – a ja się zastanawiam, dlaczego się tak wystawiasz na krzywdzenie. Dlaczego narażasz się na nieprzyjemności, choć wiesz, że próby kontaktu z nim, tym właśnie się kończą.

     

    15/05/2009 @ 18:56 fajna
    Co moze przyblizyć mnie do niego? Pytałam się dlaczego mnie tak skrzywdził w sensie,że zanim się ze mną rozstał to postanowił być juz z tamtą?

     

    18/05/2009 @ 09:54 kalinowska
    Cięgle chcesz się do niego przybliżać, choć bliskość z nim jest czymś co Cię rani – co takiego, więc chcesz zyskać przez tę bliskość, po co chcesz jeszcze się do niego przybliżać?
    Pytasz dlaczego Cię zdradził? Można tylko snuć fantazje na ten temat. Być może dlatego, że zabrakło mu dojrzałości aby zamknąć jeden związek, zanim wejdzie w drugi; być może dlatego, że nie wiedział jak Ci to powiedzieć, może bał się Twojej reakcji, trudno powiedzieć – co właściwie zależy od odpowiedzi na pytanie “dlaczego tak zrobił?”.
    Gdybyś jakimś cudem znała odpowiedź… Załóżmy że brzmi “był nie dojrzały” to, co to zmieni dla Ciebie?

     

Comments

  • bti 23:36 on 22/11/2009 | #

    Moja historia zaczęła się od tego, że zostawił dla mnie swoją dziewczynę z ktorą był 3 lata. Byliśmy szczesliwi, do momentu, aż pewnego dnia po 4 miesiącach poinformował mnie, że spotkał się z byłą i wszystko w nim odżyło…byłam załąmana, zostawił mnie i wrócil do niej, ale to trwało tylko 2 tygodnie…błagał, żebym go przyjęla z powrotem…no i przyjęłam, obiecał, że już zawsze bedziemy razem, że zrobił najwiekszy błąd w zyciu i juz wie, co to znaczy życ beze mnie i starał sie, przez ponad 2 lata było idealnie, ale ja ciągle mialam obawy, że on mnie znowu zostawi, staralam sie jak mogłam, zeby tylko bylo mu dobrze i żeby był szczęśłiwy, planowaliśmy juz nasz ślub, niestety od pewnego czasu, a dokladniej kiedy on podjął prace dorywcza zaczelismy sie klocic, sprzeczac, non stop jakies nieporozumienia, on zaczal być dziwny, nieobecny, nie rozmaial ze mna, ja bylam nerwowa i przerazona tym, ze cos jest nie tak…rozmawialismy duzo, że trzeba coś z tym zrobić, bo jest nie tak, jak być powinno, ale niestety on pewnego dnia powiedzial, ze chce czasu przestal sie odzywac i ja po 3 dniach zadzwonilam, że nie daje rady, nie wiem co się dzieje i że ma ze mna porozmaiwac…przyjechal wieczorem i powiedzial, że odchodzi, że jest zmeczony i że go zmeczylam psychicznie..ze nie ma nikogo innego, że po prostu chce być sam…wszytskie nasz plany, marzenia w jednej chwili przestały istnieć, byłam zalamana, probowałam z nim porozmawiac i prosic zeby to przemyślal, ale niestety on pwoiedzial, ze nie mam zyc nadzieja i pokazac sobie, że jestem silna, być taka jak kiedys, zajac sie czyms i zaczac od nowa…i tak po 2 tygodniach dowiedzialam się, że spotyka sie z inna….z dziewczyna, ktora pracowala obok niego…jesteśmy dorosłymi ludźmi i myslę, ze po prawie 3 letnim zwiazku, kiedy mieliśmy plany na życie- na wspolne życie, zostawić kogos tak po prostu…on ucieka ode mnie, powiedzialam, ze ma mi powiedziec, ze juz mnie nie kocha…milczal, na pozegnanie przytulil mnie i pocalowal ze łzami w oczach, a teraz jest z inną i chyba jest mu dobrze…nie mam z nim kontaktu, nie wiem co robić, nie wiem co myśleć, jest mi źle, tęsknie bardzo i kocham go nade wszystko…co zorbić żeby go odzyskać, czy on naprawdę przestał mnie kochac?

  • załamana 19:21 on 05/12/2009 | #

    4 tygodnie temu tez mnie zostawił, boli i to mocno

  • załamana 19:33 on 05/12/2009 | #

    Był ze mną 2 lata. Pokochałam go od pierwszej randki. Chciałam go kochać ale on na to nie pozwalał. Miał 32 lata ja 28. Chciałam stabillizacji, wspołnego życia… po prostu zasypiać i budzić się przy nim:) Tak po prostu bo kochałam z nim przebywać, pomagać mu w trudnych chwilach. Nigdy nie powiedział, ze mnie kocha. Tłumaczył się jedynie, z enie umie tego mówić, że w dzieciństwie nie zaznał miłosci i pewnie dlatego nie wie co to znaczy “prawdziwa miłość”. Kiedy ja wspominałam o wspólnym życiu zaraz się irytował i rozmowa kończyła sie kłótnią. W końcu po 2 latach doczekałam się półki wjego szafie i usłyszałam, ze moge zostawać u niego kiedy tylko chcę ale narazie nie zamieszkamy. Było to dla mnie niepojęte i bolesne. Takie wieczne zycie na walizkach. Przez 1,5 roku chciał zebym zostawała u niego mtylko w weekend. W btygodniu wolał być sam. Po 3 tygodniach od jego niby jakiegoś małego kroku do wspólnego mieszkania i po ostrej kłótni zostawił mnie. Powiedział, ze wypalił się, że tak naprawdę tylko wymagałam a msama nic nie dawałam. Przykro było mi to słyszec bo tak naprawdę to ja dbałam o niego, a teraz juz wiem ze za mocno. Powiedział tez , że spotkał sie z kimś i teraz czuje sięadorowany. Długa w ogóle to jest historia. Wstydzę się, ze nie widziałam tego co wszyscy wkoło widzieli. Wstydzę się tego, że nie widziałam jak mnie nie kocha. Jak ciagl emusiałam prosić sie o jego miłość. Psuc zaczęło się od naszych pierwszych wakacji kiedy po 3 dniach urlopu i przebywania nad morzem powiedział mi, że po powrocie chce w spokoju kawe wypić :( Odstawił mnie do domu. I zamiast 4 dzień urllopu sp.edzać przy nim, spędziłam w domu płacząc. Zaznaczę , ze na wakacjach było miło ale widocznie kiedy on jest z kimś dłużej to juz się męczy. Dodam, ze przede mną takze odszedł od kobiety po 2 latach (pięknej i niezaleznej zresztą) i po roku wspołnego mieszkania. Zostawił ją a teraz zostawił mnie. Czy on potrafi kochać?


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.